Na spacer za miastem: artystyczne Radziejowice

To jest wpis o tym, że warto realizować swoje pasje w każdym wieku. I o pewnym pięknym miejscu, idealnym na spacer z dziećmi. Moja mama, w wieku lat 50+, odkryła swój talent malarski. Nie pamiętam, aby wcześniej coś rysowała. Przez całe życie „pisała jak kura pazura” (wybacz mamo, ale taka jest prawda). Tymczasem zaczęła malować obrazy olejne – i moim zdaniem są one bardzo udane. Mama po prostu w końcu postanowiła wygospodarować czas tylko dla siebie, i zapisała się na zajęcia malarskie, raz w tygodniu. I oto, moja mama, która przez całe życie robiła ciągle coś dla rodziny, teraz ma swój święty czas przeznaczony na własną pasję. I wiemy, że w środowe popołudnia jest „wyjęta”. Ostatnio chcieliśmy żeby została z naszą Karolinką (którą uwielbia) w sobotę. Ale mama rzuciła: – Sorry kochani, ale w sobotę piekę ciasto z truskawkami na niedzielny wernisaż. A potem jadę wieszać obrazy. Mama jeździ…+

Lans z dwulatką

…czyli nie całkiem poważna relacja z imprezy dwóch poważnych marek. W niedzielę miałyśmy z córką przyjemność bawić się na imprezie dla dzieci zorganizowanej przez firmy Apart i Disney. Powiem Wam szczerze: gdybym sama była dzieckiem i weszła na taką imprezę, to bym chyba oszalała ze szczęścia! Bo kiedy to ja miałam dwa lata filmy Disneya były emitowane jedynie w Święta (tak, tak drogie młodsze czytelniczki – były kiedyś w Polsce takie czasy…). Więc wszystko, co było związane z Myszką Miki lub Kaczorem Donaldem było bardzo pożądane. Na imprezie, w dwóch gigantycznych salach Hotelu Hilton, znajdowały się dziesiątki balonów, zabawek, gier. Do tego jedzenie i jeszcze atrakcje w ogrodzie: malowanie buziek, skręcanie zwierzątek z balonów, lody, gofry itd. Słowem: idealna impreza na Dzień Dziecka (który u nas w tym roku trwał prawie tydzień). A jako że miejsce eleganckie i spodziewano się kilku gwiazd to była oczywiście i „ścianka prasowa”. I tu…+

Językodajnia: dla mam z dziećmi

Zacznijmy od tego, że TO NIE JEST zwykła szkoła językowa. Dodajcie do siebie następujące składniki: lekcja języka obcego + oryginalny posiłek + elementy medytacji i relaksacji + salonik prasowy z zagranicznymi gazetami + lampka wina. Brzmi zachęcająco? – To właśnie elementy, które składają się na „Językodajnię”. „Językodajnię” stworzyła dr Agnieszka Bolikowska. Sama z nauką języków nie miała większych problemów – szczęściara. Jeszcze w szkole podstawowej była stypendystką Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci, jako uzdolniona polonistka, laureatka olimpiad. Potem było renomowane liceum, studia na Iberystyce oraz Stosunkach Międzynarodowych i wyjazd zagranicę. W USA wykładała na uczelniach oraz zrobiła doktorat. Inwestowała również w swój rozwój osobisty, zafascynowała się jogą. Przebywając przez lata w międzynarodowym tyglu różnych języków i kultur wymyśliła autorską metodę nauczania języków obcych. Metodę, w której nie ma ocen i ciągłego poprawiania błędów, co tylko stresuje ucznia, niezależnie czy ma on lat 5 czy 55. Do Polski wróciła…+

Yes Ma’am: kobiecy biznes w Wilanowie

Yes Ma’am: kobiecy biznes w Wilanowie Zuzia mieszka w Wilanowie. Tam obmyśla nowe projekty odzieży, którą sprzedaje w internecie pod marką „Yes Ma’am”. Firmę założyła razem z mamą – co już samo w sobie mi się spodobało, bo Lemingrad Mom popiera kobiece biznesy. „Yes Ma’am” specjalizuje się w tzw. odzieży personalizowanej. Na razie damskiej, ale w planach jest linia dla dzieci. Wszystkie modele są wykonane z prawdziwej bawełny, z niewielką domieszką lycry. Szyje je szwalnia pod Warszawą – żadne tam „made in China”.  Zuzia dba zwłaszcza o jakość tej bawełny – i zżyma się, gdy ktoś próbuje jej wcisnąć kit ze sztucznymi  domieszkami. Bo wtedy maszyna, która na gorąco zgrzewa na materiale cekinowe literki i aplikacje, może się popsuć.   Jak to działa? Najpierw trzeba wejść na stronę www.yesmaam.pl. Tam wybieracie produkt (spódniczkę, bluzę itp.). Trzeba również wybrać  rozmiar i kolor odzieży. Następnie nanosi się na ubrania dowolny napis i aplikacje…+

Utrwalajmy chwile!

Żyjemy w czasach, w których prawdopodobnie więcej osób pisze blogi, niż je czyta. W czasach, w których ludzie lajkują sobie nawzajem zdjęcia śniadania, jakie ktoś wrzucił na Facebooka. Ale wiecie co? – Jestem na tak! Sama jestem wielką fanką fotografii. Odkąd urodziła się moja córka robię całe mnóstwo zdjęć. I konsekwentnie je wywołuję. Zakładam kolejne albumy, do których chętnie wracamy. Przeglądanie takich zdjęć w albumie to u nas w domu rytuał podobny do wieczornego czytania książeczek. A moje dziecko zaskakuje mnie zapamiętywaniem imion cioć, wujków, kuzynek czy piesków… Skąd taka potrzeba? Chyba chciałabym, żeby moja córka mogła wrócić do tych zdjęć za – powiedzmy – 50 lat i powiedzieć sobie: „Miałam całkiem fajne, wesołe dzieciństwo”. I żeby mogła się pośmiać z naszych dzisiejszych fryzur, makijaży, strojów, mebli czy samochodów 😉 Chcę wierzyć, że papier w naszych rodzinnych albumach przetrwa. Ale odkrywam też potencjał Instagrama. Oczywiście, że jest to gigantyczne targowisko…+

Nowość w Qπш KIDS

Trend marynistyczny w ubraniach letnich powrócił i w tym roku. Z tej okazji Robert Kupisz przygotował dla dzieci kolejną wersję koszulki, która cieszy dużą popularnością wśród dorosłych. Zobaczcie jak wygląda t-shirt Kids Marine. Cena: 180 zł  Dostępne rozmiary: 2-4 lat, 4-6 lat, 6-8 lat, 8-10 lat, 10-12 lat Do kupienia online tutaj: https://robertkupisz.com/shop/t/target/dzieci+

1 2 3 4
Navigate