Restauracja Flaming w Warszawie

Uciekające lato przypomniało mi o restauracji, w której łatwiej poczuć się tak jak na wakacjach. Jest takie miejsce, praktycznie w centrum Warszawy, gdzie można się poczuć trochę jak w amerykańskim Hamptons. Tamto Hamptons jest położone na Long Island, a swoje letnie rezydencje nad oceanem mają w okolicy znani i bogaci (m.in. projektant Tommy Hilfiger). Nasze „Hamptons” znajduje się przy ulicy Chopina 5. Lubię tę restaurację zwłaszcza wtedy, kiedy funkcjonuje ogródek letni oraz weranda (na szczęście ogrzewana, kiedy jest taka potrzeba). Już samo wejście na werandę – zazwyczaj tonące w kwiatach – wygląda zachęcająco. A na terenie ogródka znajduje się placyk zabaw dla dzieci, z huśtawkami i zjeżdżalnią. Jeśli masz nieco starsze dzieci, to możesz na nie zerkać również z werandy właśnie: W ogródku stoją dziecięce mebelki: niskie fotele i stoliki. Właściciele mogliby jedynie popracować nad jakością trawy w tej części ogrodu – mam nadzieję, że…+

Jak uczymy się angielskiego

Karolina (3 l.) chodzi od trzech tygodni do przedszkola anglojęzycznego. Chcę Wam opisać nasze doświadczenia z nauką języka angielskiego. Nie posługujemy się żadną konkretną metodologią – raczej intuicją, oraz radami udzielanymi przez panie przedszkolanki. Miejsce w naszym przedszkolu „zaklepywałam” już dosyć dawno temu. Mieliśmy więc w domu trochę czasu na przygotowanie dziecka przed placówką, w której panie mówią do dzieci tylko po angielsku (język polski jest używany tylko w sytuacjach kryzysowych). Karolina jest generalnie typem gadułki, o czym pisałam już w poście Rozmowy z Karoliną Maliną. Jak chyba każde dziecko uwielbia też oglądać bajki. Starałam się oczywiście ilość oglądanych bajek ograniczać, a kiedy tylko było to możliwe, puszczać jej bajki w języku angielskim. Internet zdecydowanie ułatwia dziś sprawę, jeśli chodzi o naukę języka w domu. Proszę też różnych znajomych, aby z zagranicznych wojaży przywozili Karolinie nie kolejne zabawki a dvd lub anglojęzyczne książeczki – choćby takie z…+

Rozmowy z Karoliną Maliną

Karolina nie ma jeszcze trzech lat, ale gada jak” stara malutka”. Mówić zaczęła bardzo szybko. Nie wiem na ile w tym zasługa naszych działań, a na ile to po prostu jakaś indywidualna cecha dziecka. Faktem jest, że od początku mówiliśmy do niej jak do dorosłego, bez żadnego „ciumkania”, zdrabniania i pieszczenia się. Mówiąc „od początku” mam na myśli dosłownie pierwszy dzień jej życia. Zgodnie z radami słynnej Tracy Hogg (której książkę „Język niemowląt” bardzdo sobie cenię), kiedy przywieźliśmy Karolinę ze szpitala do domu, obniosłam ją w beciku po całym mieszkaniu, i powiedziałam coś w stylu: – Tu jest nasze mieszkanie. Tu mamy kuchnię, tu jest sypialnia moja i taty, a tu przygotowaliśmy pokoik dla ciebie – i już zawsze tłumaczyłam jej różne sprawy „dorosłym” językiem i „normalną” polszczyzną. Obserwowanie jak dziecko uczy się języka, jak zaczyna powtarzać wyrazy a potem budować całe zdania, to fascynująca sprawa. Oczywiście, jest…+

Dr Irena Eris w Miasteczku Wilanów

Są takie chwile kiedy Matka Polka musi zrobić w końcu coś dla siebie. Wtedy najlepiej udać się do miejsca, które zarówno swoim wystrojem jak i obsługą sprawi, że zapomnimy o codziennych stresach. W budynku Royal Wilanów przy Klimczaka 1 otwarto uroczyście najnowszy w Warszawie Instytut Kosmetyczny Dr Irena Eris. Na otwarcie przyjechała osobiście Irena Eris wraz mężem Henrykiem Orfingerem. I wiecie co? – przyjemnie jest obserwować osoby, które osiągnęły tak gigantyczny sukces, również finansowy, i których praca jest najwyraźniej cały czas ich pasją 🙂 Pan Henryk chodził po wnętrzu nowego salonu kosmetycznego i sprawdzał czujnym okiem każdy najmniejszy detal. Pani Irena „miała przemawiać krótko”, ale kiedy zaczęła mówić o ich Centrum Naukowo-Badawczym i najnowszych trendach w kosmetologii, nie mogła skończyć – a my słuchaliśmy z „otwartymi buziami”, bo to były naprawdę fascynujące opowieści. Steve Jobs skręcał w garażu swoje pierwsze komputery, a Irena Eris „kręciła” w domowej…+

Nasza „kampania wrześniowa”

…czyli jak przyzwyczajamy się do przedszkola. Karolina ma nie całe 3 lata. I jest jedynaczką, która uwielbia spędzać czas z mamą, ukochaną ciocią, ewentualnie ze znajomymi dziećmi z podwórka. Wieczorami niechętnie zostawała nawet z dziadkami. Zdecydowanie nie jest to tzw. „cygańskie dziecko”, które bez problemu bawi się z każdym. Wydawało się nam więc, że jeśli o chodzi o przedszkole, to może to być „przypadek trudny”. Okres adaptacyjny w naszym przedszkolu zaczął się pod koniec sierpnia. Dziś mogę Wam opisać nasze pierwsze doświadczenia. I choć kampania nie jest jeszcze w pełni wygrana, to zaczynam widzieć światełko w tunelu 🙂 Czas kampanii: przełom sierpnia i września 2016 Miejsce walk: przedszkole językowe, pod flagą Imperium Brytyjskiego Zasoby ludzkie: grupa 14 rekrutów w wieku 2-3 lata; kilkoro dzieci to obcokrajowcy O co toczy się batalia: o to, żeby moja córeczka nauczyła się spędzać czas w grupie; żeby nauczyła się zostawać bez mamy;…+

Kołyska Twinkle Twinkle

Gadżet tak uroczy, że chciałoby się go mieć w domu, nawet jeśli nasze dzieci już wyrosły z kołyski. Lemingrad Mom wspiera polskie marki oraz wzornictwo. Dlatego nie mogłam się oprzeć, żeby nie pokazać Wam drewnianych kołysek Twinkle Twinkle. Co prawda moja córka jest już na nie za duża, ale kiedy je zobaczyła od razu spytała, czy dałoby się w nich pobujać lale (no właśnie, Twinkle Twinkle – a może by tak wypuścić mini serię zabawkową, he?…). Noworodki od pierwszych chwil życia przepadają za wszelkiego rodzaju kołysaniem. Wszak przez dziewięć miesięcy życia płodowego kołyszą się w wodach płodowych, w rytm kroków mamy. O tym fakcie doskonale wiedziały nasze babki, prababki i praprababki. W końcu kołyska to prastary wynalazek ludzkości, z funkcjonalności którego korzystano na przestrzeni wieków. (Widzieliście obrazy przedstawiające wnętrze staropolskiej chaty? – jeśli rodziny nie było stać na rzeźbioną kołyskę, to noworodki bujano np. w płóciennych hamakach…+

Navigate