Czy warto iść na „Sztukę kochania”?

24 stycznia odbędzie się premiera filmu o Michalinie Wisłockiej. Ja już ten obraz widziałam. Czy warto wybrać się do kina? Przeczytaj moje wrażenia z seansu: Na początek przypomnijmy, kim była Michalina Wisłocka. Doktor nauk medycznych, pracowała jako ginekolog i seksuolog. W 1976 roku wydała słynną książkę „Sztuka kochania” – był to pierwszy w socjalistycznej Europie Wschodniej poradnik seksuologii. W Polsce sprzedano około 7 milionów (!) egzemplarzy, nie licząc pirackich kopii. To była książka, którą nastolatki z wypiekami na twarzy, podkradały rodzicom. (Teraz w księgarniach znajdziecie najnowsze wydanie tej legendarnej już książki). Wisłocka była też współzałożycielką Towarzystwa Świadomego Macierzyństwa i polską prekursorką leczenia niepłodności. A więc Amerykanie mieli swojego Kinseya (patrz film „Kinsey” z 2004 r.), a my mieliśmy Wisłocką. Film opowiada o jej życiu prywatnym oraz długoletnich staraniach dotyczących wydania książki. Własne życie intymne miała Wisłocka skomplikowane. Najpierw przez lata żyła w miłosnym trójkącie z niewiernym mężem i……+

Navigate