Drogie GTC…

Dla tych, którzy nie są w temacie: w Wilanowie nabrzmiewa konflikt wokół planowanej Galerii Wilanów. Deweloper GTC ma plan jednobryłowej galerii, wielkości porównywalnej do Galerii Mokotów.  Część mieszkańców protestuje. Popierają projekt władz miasta, zakładający bryłę podzieloną  przejściami, która wpisuje się w siatkę osiedlowych ulic.

Nie znam nikogo z GTC. Ale gdybym znała, to bym chciała mu powiedzieć tak:

Drogie GTC. Osobiście nic do Was nie mam. Cieszę się, że chcecie zainwestować w dzielnicy, w której mieszkam. Robię regularnie zakupy w wybudowanej przez Was  Galerii Mokotów. Nie jest to może szczyt architektonicznej finezji, ale mam tam parę swoich „stałych punktów”. Lubimy z córką te nowe bajeranckie samochodziki do jeżdżenia. I to tam po raz pierwszy zobaczyłam w warszawskiej publicznej toalecie krem do rąk w dozownikach (wtedy to było fiu, fiu!).

Ale myślę, że w Wilanowie stać Was (nas) na WIĘCEJ. Lepiej. Ładniej. A dlaczego warto? Przede wszystkim dlatego, że w pobliżu tej planowej galerii znajdują się nie tylko biurowce (jak w przypadku Mokotowa), ale i tętniące życiem nowe osiedle. A nade wszystko Pałac w Wilanowie, zabytek klasy zerowej.

I dlatego – między innymi – wielu mieszkańców chciałoby tu widzieć coś, co bardziej przypomina eleganckie domy handlowe z Mediolanu czy Londynu, niż kolejny „lotniskowiec”, który swoją bryłą przytłoczy tę unikalną okolicę.

Pałac w Wilanowie to taki nasz polski mały Wersal. Byliście w tym francuskim? – Tam w promieniu kilometra nie znajdziecie niczego, co by zaburzyło odbiór fantastycznej zabytkowej architektury.

Chcielibyśmy, tuż po zwiedzaniu naszego pałacu, móc zabrać swoich gości (również tych z zagranicy) na kawę i lody do nowej eleganckiej galerii. I żeby im wtedy szczęka opadła. Że w tej chaotycznej, plastikowej a momentami dzikiej Warszawie, mamy tu perełkę. Krytycy pewnie powiedzą, że „Lemingom znowu się w głowie poprzewracało”. Ale ja wierzę, że stać Was na architektoniczną elegancję. I że nie jest jeszcze za późno.

Kiedy chciano „upgrejdować” Galerię Mokotów, zrobiono super sprawnie remont i rozbudowę, nie zamykając sklepów. – Więc jeśli takie ingerencje były możliwe w gotowym i funkcjonującym już obiekcie, to czemu nie możemy spokojnie podyskutować o kształcie budynku, który jest jeszcze na papierze?..

Może na co dzień mieszkacie w miejscu, w którym zawsze świeci słońce, a przy chodnikach rosną drzewka pomarańczowe. Może wychowaliście się w krajach, w których jest ŁADNIE. My, w Polsce, wychowywaliśmy się w brzydkich mieszkaniach, w których stały prawie jadnakowo brzydkie meblościanki. Z brzydkich mieszkań rodzice prowadzali nas do równie brzydkich przedszkoli a potem szkół – z odrapanymi lamperiami z farby olejnej. Kiedy mali Włosi patrzyli na gipsowe sztukaterie a mali Francuzi na szklany dach Galerii Lafayette, u nas wszystko i tak przykrywał cień Pałacu Kultury. A największym bajerem dla dzieci w Domu Towarowym „Smyk” były wiszące smętnie aparaty telefoniczne – takie niby do zabawy. W kolorze szaro-buro-zgniłym, firmowym kolorze PRL…

Więc teraz, kiedy już MOŻNA budować ładnie i przyjaźnie – to czemu tego nie robić?? Wiecie jaką frajdę, sprawia mi, dorosłej kobiecie, prowadzenie córki do ładnych sklepów, z estetycznymi zabawkami? – Bo ja już zawsze będę pamiętać tamtego smutnego „Smyka”, do którego jeżdziło się po koszmarne buty „juniorki”. Więc bardzo chciałabym móc za jakiś czas pójść do pobliskiej galerii i mieć z tego również estetyczną satysfakcję.

Żebyśmy Was bardziej polubili rozdajecie nam teraz „na dzielnicy” popcorn w papierku z logo Galerii Wilanów. No właśnie: popcorn to idealny symbol, tego co tu się teraz  dzieje.  Bez obrazy, ale… serwujecie nam  i naszym dzieciom „śmieciowe jedzenie”.  A ja bym wolała zamiast kolejnej „architektury fast-food” coś, co naprawdę wpisuje się w charakter tej historycznej dzielnicy. Mniej plastiku, więcej klimatu!

Tak jak i Wy, też czytałam ostatnio wpisy i komentarze POD artykułami dotyczącymi Galerii Wilanów. „Wszyscy”, „nikt”, „my – wy – oni” – mamy tego dużo na co dzień, w każdej debacie politycznej i społecznej. Wiem, że Was wkurza używanie terminu „WSZYSCY mieszkańcy Wilanowa”. – To nadużycie, zgoda. Więc ja się wypowiadam tylko w moim własnym imieniu.

Nie stoi za mną żadna firma; nie jestem prawnikiem; nie należę do żadnej partii politycznej;  nie jestem i nie byłam nigdy radną; nie mam mieszkania w bezpośredniej odległości od planowanej galerii. – Jestem tylko skromną blogerką, która lubi to miasto, i która lubi chodzić w ładne miejsca.

Na razie osiągnęliście jeden gigantyczny sukces: sprawiliście, że radni PiS i konkurencyjnej PO stworzyli jeden front. To obecnie chyba ewenement na skalę Polski.

Teraz  od Państwa zależy, czy w debacie nad kształtem Galerii Wilanów będziemy się wszyscy nawzajem obrzucać błotem, straszyć prawnikami, szantażować procesami, licytować na artykuły (mniej lub bardziej „inspirowane”). Czy może jednak da się dogadać?… I damy przykład reszcie Polski, że jeśli chodzi o wspólne kształtowanie przestrzeni miejskich, „wielki biznes” może się porozumieć z lokalną społecznością, bez tej tradycyjnej medialnej nawalanki?…

Wiem, że „gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie”. I że „o gustach się nie dyskutuje” – a odbiór tego samego obiektu architektonicznego może być skrajnie różny, i „wszystkim nie dogodzisz”. Wydaje mi się jednak, że głos osób, które protestują wobec aktualnej wersji Waszego projektu, jest już zbyt głośny i pełen argumentów – żeby go zlekceważyć.

Z wyrazami szacunku,

Lemingrad Mom

[Blogerka, mama, mieszkanka Miasteczka Wilanów, przemierzającą tę dzielnicę wzdłuż i wszerz pieszo, autem, z wózkiem dziecięcym lub na rowerze]

P.s. Żeby każdy z czytelników mógł sobie wyrobić własny pogląd na tę sprawę, podaję adresy stron, na których można więcej przeczytać o konkurencyjnych projektach Galerii Wilanów :

www.galeriawilanow.com

www.wilanowprzyszlosci.org

www.facebook.com/naszemiasteczko

Komentarze

Navigate