Jak uczymy się angielskiego

Karolina (3 l.) chodzi od trzech tygodni do przedszkola anglojęzycznego.

 

 

Chcę Wam opisać nasze doświadczenia z nauką języka angielskiego. Nie posługujemy się żadną konkretną metodologią – raczej intuicją, oraz radami udzielanymi przez panie przedszkolanki.
Miejsce w naszym przedszkolu „zaklepywałam” już dosyć dawno temu. Mieliśmy więc w domu trochę czasu na przygotowanie dziecka przed placówką, w której panie mówią do dzieci tylko po angielsku (język polski jest używany tylko w sytuacjach kryzysowych).

 
Karolina jest generalnie typem gadułki, o czym pisałam już w poście Rozmowy z Karoliną Maliną. Jak chyba każde dziecko uwielbia też oglądać bajki. Starałam się oczywiście ilość oglądanych bajek ograniczać, a kiedy tylko było to możliwe, puszczać jej bajki w języku angielskim. Internet zdecydowanie ułatwia dziś sprawę, jeśli chodzi o naukę języka w domu. Proszę też różnych znajomych, aby z zagranicznych wojaży przywozili Karolinie nie kolejne zabawki a dvd lub anglojęzyczne książeczki – choćby takie z wyprzedaży, za kilka Euro.
Nieoceniona jak zwykle okazała się Świnka Peppa. Postacie z tej bajki, w oryginale, mówią z nienagannym brytyjskim akcentem. (Poza Madame Gazelą, oczywiście, która mówi z cudnym akcentem francuskim 🙂 )

 
Karolina nie protestowała, kiedy wyświetlałam jej bajki po angielsku; była nowym językiem chyba zaciekawiona. Było to również źródło zabawnych anegdot. Kiedy miała nie całe 2 lata i jeszcze ledwo mówiła po polsku, zaczęła nagle używać zwrotu „Habanga!”. Machała rękami i krzyczała wyraźnie podniecona:
– Habanga, habanga! – a my zastanawialiśmy się, co to może oznaczać?? Nie mogłam tego skojarzyć z żadnym angielskim słówkiem.
– To pewnie oznacza „balanga” – zawyrokował mój ojciec.
Od tej pory, gdy chcieliśmy powiedzieć, że zanosi się na huczną imprezę, wszyscy w rodzinie mówiliśmy „Ale habanga!”.

 
Aż pewnego razu obejrzałam razem z Karoliną znany jej już odcinek „Teletubisiów” (tak, wiem, niektórzy rodzice mają na tę bajkę alergię…). Fragment odcinka pokazywał sytuację, w której dwójka dzieci bawi się farbami . Malowali swoje dłonie i odciskali kolorowe łapki na kartce papieru, podśpiewując przy tym pod nosem:
I can paint my hand, I can paint my hand…
– Habanga – skwitowała to Karolina. A mnie dopiero wtedy oświeciło. Wyrażenie „I can paint my hand” Karolina zrozumiała jako „Ha-ban-ga” .
Oczywiście, im była starsza, tym lepiej wyłapywała z bajek wyrazy, a potem całe zwroty. Genialnie sprawdzają się w nauce języka w tym wieku piosenki dla dzieci. W Internecie znajdziecie ich całe mnóstwo. Nasze ulubione to:
– „The wheels on the bus”
– „Head, shoulders, knees and toes”.

 
Karolina nie jest natomiast w stanie oglądać “teledysku” do równie znanej piosenki “Five little monkyes”. Piosenka opowiada bowiem o małpkach, które tak skakały po łóżku, że co chwila któraś spadała na podłogę i rozbijała sobie głowę. – W tym momencie Karolinie robi się zbyt smutno i śpiewanie zamienia się w szloch…

 
Dobrą „zaprawą” przed przedszkolem był nasz wakacyjny pobyt w Hiszpanii, w hotelu, gdzie Karolina bawiła się z dziećmi z różnych krajów (o tym wyjeździe czytaj więcej we wpisach Insotel Punta Prima na Minorce i Nasze urlopowe multi-kulti). Był to pierwszy zagraniczny wyjazd mojej córki i wtedy – jak myślę – przekonała się, że ludzie mogą mówić naprawdę różnymi językami, że trzeba jakoś „kombinować” żeby się porozumieć itd. Tłumaczyłam jej jakie są kraje, skąd są poszczególne dzieci i Karolina wkrótce wypracowała sobie uniwersalną formułkę zapoznawczą:
Ola! Ich haisse Karolina, would you like to play? Grazie! – i to zawsze działało 🙂

 
Kiedy Karolina szła do przedszkola znała więc podstawowe zwroty po angielsku typu proszę, dziękuję, „nazywam się…”. Umiała też nazwać zwierzątka, podstawowe kolory, części garderoby i części ciała. Szału nie było, ale też angielski nie był dla niej kompletną nowością.
Nadszedł w końcu pierwszy dzień przedszkola. Przyznam, że sama byłam nieco zestresowana. Zwłaszcza, że moja mama, która kocha wnuczkę nad życie, panikowała:
– Przecież ona tam nic nie zrozumie, będzie się bała odezwać do pani, a pani jej nie przytuli, to będzie katastrofa, zrazisz ją do przedszkola, na co to komu, i w ogóle po co jej ten angielski w tym wieku, kto to słyszał…

 
Panie, które opiekują się dziećmi w naszej grupie (2-3 latków) mówią od początku do dzieci tylko po angielsku. Oczywiście, mówią dosyć prostym językiem, wyraźnie, i często powtarzają te same zwroty. Efekt? Po trzech tygodniach zasób słownictwa mojej córki poszerzył się chyba pięciokrotnie! To naprawdę fascynujące, jak dzieci w tym wieku chłoną język – o ile tylko są nim otoczone przez kilka godzin dziennie. Ponieważ w pierwszym tygodniu musiałam – chcąc nie chcąc… – towarzyszyć mojej córce na zajęciach, podpatrzyłam jakie metody stosują panie przedszkolanki. Kluczem do sukcesu są oczywiście różnego rodzaju gry, zabawy, piosenki oraz wielokrotne powtarzanie tych samych zwrotów. Kiedy np. dzieci mają sprzątnąć zabawki z dywanu, panie intonują krótką piosenkę:
„Clean up, clean up, everybody let’s clean up
Clean up, clean up, put your things away”
– Wszystkie dzieci szybko zrozumiały, co wtedy należy robić, a po trzech dniach Karolina bezbłędnie śpiewała całą tę “piosenkę”.

 
Codziennym porannym rytuałem jest również śpiewanie piosenki na powitanie, gdzie wymienia się po kolei imiona dzieci a na końcu krzyczy „hurra” – tę piosenkę Karolina również szybko opanowała. Wszystkie piosenki są wesołe, proste, rytmiczne i fantastycznie spełniają swoja rolę: błyskawicznie uczą dzieci podstawowych wyrażeń i zwrotów.

 

 

Dlatego, jeśli chodzi Wam po głowie zapisanie dziecka do przedszkola językowego, to zachęcam i polecam. A w każdym razie nasze doświadczenia pierwszych tygodni są bardzo pozytywne i obiecujące. To my, dorośli, byliśmy w naszej rodzinie pełni obaw – Karolina uznała język angielski w przedszkolu jako coś równie naturalnego, co język angielski czy niemiecki w hotelowym klubiku dla dzieci podczas wakacji. (Oczywiście pewnie również dlatego, że innego przedszkola wcześniej nie znała).
Jeśli macie jakieś własne doświadczenia dotyczące nauki języka przez kilkulatków, piszcie proszę w komentarzach! Jeśli polecacie innym rodzicom jakieś książeczki lub piosenki – podzielcie się tą wiedzą.

 
Chcesz przeczytać więcej o tym, jak wyglądała adaptacja Karoliny w pierwszych dniach przedszkola? Przeczytaj wpis Nasza kampania wrześniowa – miałam podczas niej mały kryzys, przyznaję 😉

 

 

Komentarze

Navigate