Mama na emigracji: USA.

Około 2 mln 400 tys. Polaków przebywało w 2015 r. za granicą, w tym niemal 2,1 mln w Europie – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Dołóżmy do tego gigantyczną Polonię amerykańską, czasem już w kolejnym pokoleniu. Te liczby, a także konkretne losy moich znajomych, uświadomiły mi, jak wiele mam z Polski wychowuje swoje dzieci poza naszym krajem. Jak sobie radzą? Co czerpią ze swoich „nowych ojczyzn”, a za czym tęsknią? O tym w moim nowym cyklu na blogu pt. „Mama na emigracji”.

Zaczynam rozmową z Eweliną ze Stanów Zjednoczonych (na zdjęciu powyżej), a już wkrótce mamy-Polki z Włoch, Wielkiej Brytanii, Austrii i inn.

Ewelina w Polsce skończyła Szkołę Główną Handlową. W USA  mieszka od kilkunastu lat. Tam urodziła się jej córeczka Helenka.

LEMINGRAD MOM: – Gdzie dokładnie mieszkasz i czym się w Stanach zajmujesz, poza wychowywaniem córki rzecz jasna?

EWELINA: – Od półtora roku mieszkam w Północnej Indianie (South Bend). Pracuję we Franciscan Alliance, katolickiej organizacji szpitalnej, gdzie zarządzam efektywnością.

W Polsce istnieje mit tzw. bezstresowego „amerykańskiego” wychowania – a jakie są Twoje obserwacje? Jak dziś Amerykanie wychowują dzieci  i na co kładą największy nacisk? Czy na to słynne „wychowanie do sukcesu”?

Nie chce generalizować, ale większość rodzin, które znam można podzielić na dwie kategorie: pracujących rodziców/rodzica i tradycyjnych „stay at home” mam.

Pracujący rodzice (uwzględniając to, że mało kto pracuje tu mniej niż 50-60 godzin w tygodniu!) podchodzą do wychowania dzieci zmęczeni i z poczuciem winy.  Sama jestem w tej kategorii i kiedy wracam do domu to chcę moją córkę przytulić, a nie zdyscyplinować… Nie dziwię się więc tym bardziej wielodzietnym rodzicom – pod koniec dnia nie mają po prostu siły na „walkę” z dziećmi.

Tradycyjne rodziny, w których w domu jest zwykle mama, są pewnie bardziej zdyscyplinowane.

Myślę, że ewentualny sukces (już w dorosłym życiu) jest w USA  bardziej powiązany z pochodzeniem, niż z wychowaniem.  Dzieci z bogatych rodzin mają tu  dużo większe szanse na sukces, niż dzieci z biednych rodzin.  W szkołach natomiast kładzie się dużo większy nacisk na pracę zespołową.  Różne projekty naukowe oraz sporty przygotowują dzieci do lepszego funkcjonowania w społeczeństwie.

Jakie udogodnienia dla mam oferuje państwo? Czy są jakieś rozwiązania, które chciałabyś przenieść do Polski?

Państwo nie oferuje żadnych udogodnień.  Pracujące mamy są traktowane tak jak inni pracownicy.  Niektóre bardziej nowoczesne firmy oferują udogodnienia, takie jak praca z domu.  Słyszałam też  o firmach, które płacą za urlop macierzyński, ale nigdy się z taka firmą nie zetknęłam.

Jakie są Twoje wrażenia na temat edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej?

Moja córka była w czterech przedszkolach – ze względu na przeprowadzki –  i każde z nich było naprawdę dobre.  Przedszkolanki  bardzo dużo nauczyły też mnie!  Porównuję moją córkę do dzieci koleżanki, które chodzą do tzw. opiekunki (pani, która ich pilnuje w swoim domu).  Moja córka jest dużo bardziej samodzielna. Jej obecne przedszkole kładzie nacisk na role w grupie.  Dzieci mają 12 ról.  Lider linii, meteorolog, kalendarz, litera tygodnia, cyfra tygodnia, czyszczenie stołów po jedzeniu, zamiatanie, itp. Każdą rolę pełni się przez tydzień.  I mimo, że każde dziecko najbardziej chce być ” liderem linii”, każde czeka cierpliwie na ten tydzień.  Moja córka jest w tym tygodniu odpowiedzialna za literę tygodnia i wybrała „H”.  Wszystkie dzieci rysują, budują i znajdują rzeczy w przyrodzie, które wyglądają jak litera „H”. Dziecko odpowiedzialne za pogodę odczytuje liczby na termometrze za oknem i przykleja odpowiedni wycięty kształt (chmurkę, słoneczko, śnieżynkę, itp.). Córka, zanim poszła do tego przedszkola,  lubiła w domu rządzić.  Teraz uwielbia odgrywać różne role…. Czasem jest pierwsza, czasem ostatnia.

Czy utrzymujesz jakieś kontakty z innymi rodzinami z Polski?

Tak, mam znajomą w innym stanie i odwiedzamy się 2-3 razy do roku.  Ona ma dwójkę dzieci, jej młodsza dziewczynka jest w wieku mojej córki.

Jak Amerykanie najchętniej spędzają czas wolny z dziećmi? Czy jest duża oferta kulturalno-rozrywkowa dla „dzieciatych”?

To zależy gdzie w Stanach mieszkasz.  Większe miasta oferują bardzo dużo rozrywek.  Popularne są tzw. muzea dla dzieci.  Każde większe miasto je ma.  Wolny czas to zwykle weekendy, czyli muzea są wtedy przepełnione.  Nie jest to idealne, ale dzieci to lubią.

Wielu Amerykanów spędza wolny czas w centrach handlowych, które maja darmowe opcje do zabawy dla dzieci. Latem wszyscy są w parkach i na placach zabaw.

Podczas jednej z debat przed wyborami prezydenckimi dziennikarz spytał się Hillary Clinton, czy jest cokolwiek, co ceni u Donalda Trumpa. Ta bez wahania odpowiedziała: „Jego dzieci”. Jaki jest Twoim zdaniem wpływ amerykańskiej „pierwszej rodziny” na przeciętnego Amerykanina. Czy podoba się ta silna więź prezydenta z jego córką Ivanką? Czy Amerykanie w ogóle postrzegają Trumpa jako człowieka rodzinnego?

Hillary Clinton najprawdopodobniej tak odpowiedziała, bo Chelsea i Ivanka bardzo blisko się przyjaźnią.  Trump nie jest jednak postrzegany jako człowiek rodzinny.  Najlepszym dowodem jest to, że jego żona i najmłodszy syn z nim nie mieszkają.

Czy uważasz, że największe amerykańskie gwiazdy (typu Beyonce) mają realny wpływ na amerykańskie mamy? Czy promują jakieś określone wzorce macierzyństwa?

I tak i nie.  Większość Amerykanów nie może sobie pozwolić na luksus w jakim żyją gwiazdy.  Ale po rozstaniu Angeliny Jolie i Brada Pitta bardzo dużo zaczęto mówić o tym, że różnice w poglądach na  wychowanie dzieci bywają powodem rozwodów.

Czego nauczyło Cię życie w Stanach?

Unikania niepotrzebnego stresu 🙂

 

 *

Chcesz przeczytać jak się wychowuje dzieci w rodzinie znanego generała i byłego komandosa? Zobacz wywiad Mama-generałowa

Komentarze

Navigate