Moja Noc Kupały ;-)

Jeśli jesteś idealnym rodzicem, który kładzie spać swoje dzieci punktualnie o godzinie 20:00, a potem czyta poezję lub piecze domowy chleb na rano – to może lepiej nie czytaj tego postu 😉

 

Oto jak wyglądają moje wieczory – przynajmniej niektóre. Wszystko zaczęło się od tego, że Karolina w piątek ucięła sobie drzemkę w godz.17-19. Tak! Wiem! To katastrofa, kiedy dziecko śpi tak późno w ciągu dnia. Znam te wszystkie mądre teorie i się z nimi zgadzam . Ale co z tego? Kiedy moja córka (lat 3,5) postanawia zasnąć, to żadne „atrakcje”, prośby ani groźby nie są w stanie jej od tego odwieść.

Kiedy obudziła się po godzinie 19ej, wiedziałam, że czeka nas dłuuugi wspólny wieczór. A że akurat była to Noc Świętojańska, nie pozostawało mi nic innego jak zebrać siły na wieczorną „domówkę” z moją kochaną trzylatką. A tak liczyłam na seans filmowy! W tv akurat miała być „Infiltracja” oraz „Frantic”. Może jeszcze tego o mnie nie wiecie, ale prawda jest taka, że:

– co najmniej od czasów liceum jestem totalną kino-maniaczką

– kocham się w Leonardo Di Caprio i Jacku Nicholsonie (mój mąż o tym wie 🙂

– kocham się w Harrisonie Fordzie (mój mąż dzielnie przyjął na klatę i tę wiadomość…)

– uważam, że Leonardo powinien dostać Oscara już za „Infiltrację”, a i Matt Damon jest w tym filmie nie do pogardzenia! O Jacku Nicholsonie nie wspominam nawet, bo to że zagrał tam genialnie to „oczywista oczywistość”.

No więc daję Karolinie kolację, robię jej kąpiel z pianką i mam plan, że zaraz jej tata poczyta córce bajki do snu. W końcu akurat mamy Dzień Ojca! Tata do współpracy jest chętny, tyle że Karolina zaczyna mnie błagać:

– Czy mogę z tobą w salonie pooglądać trochę ten film dla dorosłych? Proszę, proszę, proszę! – i tu następuje minka a la kot ze „Shreka”…

Ponieważ sama w dzieciństwie uwielbiałam oglądać filmy po godz.20:00 (które zasadniczo były dla mnie zakazane), uległam:

– No dobra! Chodź ze mną do salonu. Ale tylko na chwilę!

Karolina zadowolona wskoczyła na kanapę przed telewizorem. Ale trafiłyśmy akurat na scenę „Infiltracji” kiedy mafiozo Costello (Jack Nicholson) wyjmuje z foliowej torebki odciętą dłoń przeciwnika… O zgrozo! Rzuciłam się całym ciałem, żeby zasłonić jej ekran. Ale moje bystre dziecko zdążyło zauważyć tę scenę i spytało:

– Mamo, a dlaczego ten pan macha czyjąś dłonią?

– Eeee, bo jakby, no…. Ktoś ją  z g u b i ł.

– A to można tak zgubić dłoń ?? – drążyła moja dociekliwa córka.

– Można, nie można: wychodzimy stąd. Ten film jest zdecydowanie dla dorosłych. Chodź, poczytam ci książeczkę.

Wróciłyśmy do sypialni. Mój plan spokojnego seansu telewizyjnego legł chwilo w gruzach.

– Co mam ci dziś poczytać?

– Trolle – Jasne. Po co pytam. Czytam te Trolle już od jakichś sześciu miesięcy. Znam je na pamięć. Karolina zresztą też. Strofuje mnie, kiedy przekręcę lub ominę jakiś wyraz.

Więc leżę z nią w łóżku i czytam po raz setny o Trollach, a tam w tv Leonardo Di Caprio nadal heroicznie próbuje rozpracować gang Costello. Matt Damon tropi Di Caprio, a my tropimy gdzie przebrzydli Bergeni porwali Trolle z różowymi włosami. Czytam i czytam i czytam, ale Karolina nie wykazuje oznak senności (jasne, przecież wyspała się po południu). Kiedy jestem już u kresu sił, i marzę już tylko o lampce czerwonego wina, oraz o tym żeby Bergeni pożarli już w cholerę wszystkie Trolle – moja córka w końcu zasypia błogim snem. Mam tylko nadzieję, że nie przyśni się jej ta odcięta ręka z „Infiltracji”…

Wlokę się na sofę w salonie. Nalewam sobie upragniony kieliszek Chianti. Oglądam finał „Infiltracji” (niezmiennie mnie porusza), utwierdzam się w tym , że Scorsese to geniusz i przełączam się na „Frantica”. Oczywiście oba te filmy widziałam już po kilka razy, ale kino-maniactwo polega na tym, że za każdym razem zauważasz jakieś nowe niuanse.

Czy wiedzieliście na przykład, że „Infiltrację” wyprodukował Brad Pitt? Zauważyłam też, że muzyka we „Franticu” bardzo przypomina tę z „Dziewiątych wrót”, które Polański nakręcił 11 lat później. Tyle, że do „Frantica” ścieżkę komponował Ennio Morricone a do „Dziewiątych wrót” Wojciech Kilar (równie genialny zresztą).

I nad tym właśnie rozmyślałam, siedząc w Noc Kupały przed ekranem telewizora, z kieliszkiem czerwonego wina.

Jakie wnioski płyną z wczorajszego wieczoru?

  1. Scorsese to mistrz.
  2. Polański to mistrz.
  3. Nigdy nie oglądaj „Infiltracji” z 3-latką; to jednak trochę za wcześnie 😉

A jak wyglądają Wasze wieczory z dziećmi w domu? Ale tak bez ściemy? 😉

***

Podobał Ci się ten post? To przeczytaj jeszcze moje Rozmowy z Karoliną Maliną

Komentarze

Navigate