Nasze ulubione sandały

Jeśli chodzi o dziecięcą garderobę, to buty wydają mi się w niej najważniejsze! Dzieci w większości rodzą się ze zdrowymi stopami, ale – jak pokazują różne badania – już kilkulatki miewają dolegliwości i wady, spowodowane nieprawidłowo dobranym obuwiem.

 
Podobno tylko co drugi dorosły człowiek ma całkowicie zdrowe stopy. A wiele z tych wad „nabywamy” już w dzieciństwie. Stopa rozwija się i kształtuje do około 8. roku życia (potem oczywiście nadal rośnie). A źle dopasowane buty mogą doprowadzić nawet do deformacji kości. Nie mówiąc o otarciach, pęcherzykach, odciskach itp.
Wiadomo, że kilkulatek rośnie tak szybko, że obuwie starcza mu często tylko na jeden sezon. Stąd pokusa, żeby maluchom zakładać buciki po starszym rodzeństwie, tańsze, kupione w hipermarkecie czy na straganie. Ja jednak wyznaję zasadę: lepiej kupić dziecku mniej zabawek, a więcej jakościowych butów.

 
Chcę Wam pokazać 2 pary sandałków, które świetnie sprawdzają się w tym sezonie u mojej 2,5 letniej córki. Pierwszy model, marki Clarks, jest „unisex”, więc nadaje się również dla chłopców.

 

Sandały Clarks, kupione w sklepie firmowym Clarks w warszawskiej Galerii Mokotów:

 

clarks_sandały

 
Markę Clarks odkryłam najpierw dla siebie. To taka zabawna brytyjska firma, w której – jak dla mnie – 80% asortymentu jest niezbyt atrakcyjne (jeśli chodzi o dizajn), za to w pozostałych 20% można znaleźć prawdziwe perełki! Sama mam już kilka par butów Clarks: sandałów, koturnów, szpilek. Wszystkie mają jedną wspólną cechę: są WYGODNE. Nawet jeśli są na obcasie. Jest to zresztą marka, której najwyraźniej przyświeca motto „najpierw wygoda, potem design”. Firma ma opatentowana „miękką” wkładkę, amortyzująca, która dostosowuje się do ruchu i utrzymuje stopy w naturalnym położeniu. A w każdym razie sprawia, że chodząc w tych butach nawet kilka godzin, stopa jest mniej zmęczona. Clarks ma jeszcze kilka podobnych patentów (w tym wkładki masujące oraz „inteligentne” podeszwy), a ich inwencja przestała mnie dziwić, kiedy przeczytałam, że ta firma produkuje obuwie od… 1825 roku!

 
Kiedy przekonałam się sama o jakości tego obuwia, zaczęłam przyglądać się ich propozycjom dla dzieci. Sandałki, które widzicie na zdjęciach, kupiłam Karolinie już po raz drugi. W zeszłe wakacje nosiła ten sam model, tylko mniejszy i w innych kolorach. Są to więc buty gruntownie przez nas przetestowane. Ich główne zalety to:
– lekkość
– miękkość materiału
– łatwe zapinanie na rzepy
– odporność (mimo delikatnego – wydawałoby się – materiału); w tych sandałach Karolina chodziła po plaży, po wodzie, po kamieniach, po placach zabaw
– łatwość czyszczenia – po prostu wrzucam je co jakiś czas do pralki (zabezpieczam je jednak, wkładając do nylonowego woreczka, np. takiego do prania bielizny); wyprane buciki szybko schną.

 
W ciągu lata sandałki te nosimy na dworze a później służą nam jako kapcie – przewiewne, miękkie, z antypoślizgową podeszwą. Nie ma dla mnie bowiem nic gorszego niż różnego rodzaju sztywne kapcie, oferowane w wielu sklepach dla dzieci. Niewygodne, na śliskiej, plastikowej podeszwie i takie, w których stópka jest już po godzinie spocona.

 

sandałki_Clarks

Clarks_buty

 
Sandały Crocs, cena 149 zł, kupione w sklepie Crocs w warszawskiej Galerii Mokotów. Podobne kupisz również przez internet, np. w sprawdzonym przeze mnie sklepie Eobuwie.pl

 

crocks_dla_dzieci

 
Crocs to marka modna – do tego stopnia, że bywa… podrabiana. Jedni Crocsy więc kochają, inni na nie pomstują. W internecie krążą negatywne opinie na temat tego obuwia: że obciera, że odparza itp. Powiedzmy sobie szczerze: jeśli nie zdejmiesz dziecku butów przez cały upalny dzień, to pewnie każdy but jest w stanie obetrzeć czy odparzyć małą, delikatną nóżkę. Ja mam z Crocsami jak najbardziej pozytywne doświadczenia. Karolina ma kalosze tej marki, oraz te właśnie sandałki. I jedne i drugie są bardzo lekkie, i jest to ich ogromny atut. Buty są wykonane ze specjalnej żywicy, dzięki której są:
– lekkie
– trwałe
– łatwe do czyszczenia (ja czyszczę je wilgotną gąbką, ale znam osoby, które Crocksy piorą w pralce)
– dopasowują się do kształtu stopy właściciela.
Nasz model ma również małe wypustki na podeszwie, które masują stópkę.

 

crocks_sandały

 
Te sandałki kupiliśmy specjalnie nad morze oraz na basen. I tu moja uwaga: dla 2-3 latków polecam Wam zdecydowanie sandałki na rzepy! Nie jestem bowiem zwolenniczką Crocsów klapek czy „chodaków” dla tak małych dzieci. Zapięcia na rzepy są proste i praktyczne, a sprawiają że but stabilnie trzyma się stopy. Dziecko nie zgubi go biegnąc, nie poślizgnie się, nie wykręci w takim bucie nogi.

 
Mieszkańcom Miasteczka Wilanów i okolic polecam sklep obuwniczy dla dzieci „Me Too” przy Alei Rzeczypospolitej 10/3. Ma w ofercie obuwie marek polskich i zagranicznych. Sklep ten prowadzi również sprzedaż przez internet (www.metookids.pl). Ale polecam wizytę osobiście, ponieważ właściciel/sprzedawca, prywatnie tata, potrafi fachowo doradzić, jaki rozmiar i model bucików wybrać. W sklepie jest stolik dla dzieci z kolorowankami, przy którym mogą się pobawić w czasie wybierania przez Was obuwia.

***

Obie pary opisywanych sandałków towarzyszyły nam podczas wakacji w hiszpańskim Insotel Punta Prima – hotelu przyjaznym dzieciom:

basen_dzieci_Insotel wózki_restauracja_Insotel

Komentarze

Navigate