Nasze urlopowe multi-kulti

Wakacyjny hotel to trochę taki „świat w pigułce”. Idealne miejsce do obserwacji różnic międzykulturowych. A ponieważ w tym sezonie pojęcie multi-kulti jest odmieniane przez wszystkie przypadki, to postanowiłam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat gości hotelowych, z którymi odpoczywaliśmy dwa tygodnie na Minorce. Co prawda pochodzili głównie z Europy, więc wydawać by się mogło, że nie byli zbyt zróżnicowani, a jednak 😉

 

Oto mój całkowicie subiektywny i niepoprawny politycznie ranking hotelowych gości:

 
Nr 1 – Włosi: uśmiechnięci i wyluzowani, pierwsi do zabaw nad basenem (np. w Indian) oraz do „piżama party”.

Nie to, żebym hołdowała stereotypom, ale jedyny 4-latek który bajerował moją córkę w basenie miał na imię Lorenzo, czarne włoski i oczka, oraz czapeczkę z napisem „Playboy” – przysięgam! Czyli 100%-owy Włoch

 
Nr 2 – Niemcy: grzeczni i zdyscyplinowani; wieczorem grają z dziećmi w karty oraz gry planszowe.

Gdy na mini-disco trzeba zrobić szpaler dla dzieci bawiących się w ciuchcię, Niemcy natychmiast karnie wykonują polecenia animatorek.

Niemcy prawdopodobnie dawali najwyższe napiwki, bo zawsze dostawali fajne stoliki w restauracji, z najładniejszym widokiem na morze.
Co drugi mały Niemiec chodził w ubranku narodowej reprezentacji piłkarskiej.

 
Nr 3 – Brytyjczycy: wyraźnie wkurzeni Brexitem; jarają fajki przy dzieciach oraz potrafią się kłócić o to, kto zajął jaki leżak nad basenem.

 

Nie rozumiałam o co kaman, dopóki nie wzięłam na plaży do ręki brytyjskiej gazety. Po lekturze „Daily Mail”, i przekonaniu się, czym karmią ich własne media – zaczęło mi ich być nawet trochę żal (zobacz mój wpis Dziwny lipiec). Po prostu nie da się być przyjaznym, ufnym człowiekiem, jeśli zbyt często czytasz „Daily Mail” i „The Sun”.

 
Nr 4 – Rosjanie: spotkałam tylko jedną rodzinę, a więc brak wystarczająco reprezentacyjnej próby badawczej. – Czyżby rzeczywiście kryzys i aż taki spadek wartości rubla???

 
Najfajniej oglądać przejawy multi-kulti wśród bawiących się wspólnie dzieci. Moja 2,5 letnia córka po tygodniu zaczepiała inne dzieci mniej więcej takim tekstem, wypowiadanym jednym ciągiem:

 
– Ola! Ich haisse Karolina, would you like to play? Grazie!

 
Dzieci od razu wiedziały co robić. Europa da się lubić:-)

 

 

Karolina_Malina_zabawa
Multi-kulti wśród personelu:

 
Sprzątaczki były z Hiszpanii, o pięknych imionach, jak z latynoskich telenoweli. Nasza miała na imię Marita. Mojej córce ogromnie się to spodobało. Z lubością wymawiała:

 
– Marita, Marita… Marita!

 
Wśród barmanów spotkaliśmy również jednego Polaka, pana Grzegorza, który pracuje w Hiszpanii od siedmiu lat. I to był kolejny jasny punkt naszego urlopu: bo gdziekolwiek na świecie jesteś, mieć zaufanego barmana, to ważna rzecz 😉

 
A jakie są Wasze multikulturowe spostrzeżenia z tegorocznych wakacji? I jak na tle innych nacji plasują się Waszym zdaniem Polacy?? Czekam na pikantne i humorystyczne komentarze. Tylko pamiętajcie: Make peace, not war 🙂

Wasza Lemingrad Mom

Lemingrad_mom_blogerka
Chcesz obejrzeć zdjęcia z naszych wakacji na Minorce: zobacz profil lemingrad_mom na Instagramie

 
Chcesz przeczytać o naszej przygodzie podczas kontroli bezpieczeństwa na Lotnisku Okęcie: czytaj wpis Karolinka kontra NATO

Komentarze

Navigate