Rozmowy z Karoliną Maliną

Karolina nie ma jeszcze trzech lat, ale gada jak” stara malutka”.

 
Mówić zaczęła bardzo szybko. Nie wiem na ile w tym zasługa naszych działań, a na ile to po prostu jakaś indywidualna cecha dziecka. Faktem jest, że od początku mówiliśmy do niej jak do dorosłego, bez żadnego „ciumkania”, zdrabniania i pieszczenia się.
Mówiąc „od początku” mam na myśli dosłownie pierwszy dzień jej życia. Zgodnie z radami słynnej Tracy Hogg (której książkę „Język niemowląt” bardzdo sobie cenię), kiedy przywieźliśmy Karolinę ze szpitala do domu, obniosłam ją w beciku po całym mieszkaniu, i powiedziałam coś w stylu:
Tu jest nasze mieszkanie. Tu mamy kuchnię, tu jest sypialnia moja i taty, a tu przygotowaliśmy pokoik dla ciebie – i już zawsze tłumaczyłam jej różne sprawy „dorosłym” językiem i „normalną” polszczyzną.

 
Obserwowanie jak dziecko uczy się języka, jak zaczyna powtarzać wyrazy a potem budować całe zdania, to fascynująca sprawa. Oczywiście, jest przy tym i mnóstwo śmiechu. Karolinie spodobało się np. jej przezwisko „Karolina Malina”. Przestawiała się mówiąc całkiem poważnie:
Jestem Karolina Malina.
Kiedy uczyłam ją wierszyka „Kto ty jesteś – Polak mały”, to się popłakała:
Przecież ja jestem Karolina Malina! – protestowała.

 
Dziś jest straszną gaduła. Czasami usiłuję obejrzeć przy niej „Fakty”. Karolina jest bardzo ciekawa wszystkiego, patrzy chwilę w telewizor a potem ma oczywiście sto pytań. Przy czym konstrukcja gramatyczna w stylu „dlaczego tak jest?” jest dla niej zbyt długa. Karolina zdecydowanie woli konstruować pytania krótsze, bardziej ekonomiczne, używając zwrotu „A co…”:
A co taka rakieta kosmiczna? A co ona tak leci? A co tak wysoko? A gdzie ona leci? A co taki dym? I gdzie ona wyląduje? A co pan ma taki kombinezon?… – itd. itp. Słowotok, w którym jest tyle pytań, że praktycznie nie mam szans na wszystkie odpowiedzieć. Świat jest przecież taki ciekawy!

 
Poniżej spisałam jeszcze kilka zabawnych tekstów, które zbieram również po to, by jej przypomnieć za jakiś czas, jak śmiesznie mówiła mając 2-3 lata:

 
Ja: Kochanie, ale ty jesteś mądralińska. Kim ty będziesz w przyszłości?
Karola: Panią PIEMIER. Albo cheerleaderką.
*
Czasem rozczula mnie do łez, tak jak wtedy gdy chciałam iść na wyciąg narciarski, a Karolinka miała zostać z babcią na sankach:
Karola: Mamo, ja chcę iść z tobą na tę górę.
Ja: Kochanie, ale ten wyciąg jest tylko dla dorosłych.
Karola: Ale ja barrrrdzo chcę.
Ja: Ale ja będę zjeżdżać z góry na nartach, a ty masz tylko buciki.
Karola: Ale ja będę za tobą biegła!

 

karolina_malina_narty

 

*
Zadziwiająca jest pamięć 2-latków do nazw marek:
Ja: Jaką chcesz wodę do picia: bez gazu czy gazowaną?
Karola: Muszynianą.
*
Od czasu do czasu Karolinie przypomina się, że chciałaby mieć w domu kotka, względnie siostrzyczkę. W związku z tym „dopinguje” mnie do działania:
Karola: Mamo, chciałabym siostrzyczkę.
Ja: Kochanie, ale tego nie da się w ten sposób zaplanować. Mógłby się urodzić braciszek.
Karola: Nie chcę brata, potrzebuję siostrzyczkę. Ja zostanę w domu z tatą, ty pojedziesz do szpitala i urodzisz nam siostrzyczkę. Zobaczysz, uda ci się!
*
Zabawne są również skojarzenia dzieci:
Ja: „(…) powiedziała Liza [w książeczce]
Karola: Liza? To taka dziewczynka do lizania??…
*
Ja: Karolinko, a co to za ptaszek, który siedzi na pniu drzewa i robi dzióbkiem tuk, tuk, tuk…
Karola: Tukan, mamusiu.

A jakie zabawne lub zaskakujące teksty usłyszeliście ostatnio od swoich dzieci? Piszcie, proszę, w komentarzach!
Chcesz dowiedzieć się jak Karolinie poszła adaptacja w przedszkolu? Czytaj wpis Nasza kampania wrześniowa

Komentarze

Navigate