Wywiad z Olgą Kozierowską

Mama trójki dzieci, bizneswoman, dziennikarka, działaczka społeczna – Olga Kozierowska. Od lat działa na rzecz kobiet w Polsce. Aktywna zawodowo, medialnie i na polu własnej rodziny. A do tego dobrze wygląda. – Słowem, jedna z tych kobiet, na widok których, zawsze mam ochotę zadać pytanie „JAK ONA TO ROBI”??. No to zadałam kilka pytań Pani Oldze. Zgodziła się odpowiedzieć, za co Jej bardzo dziękuję, bo właśnie wystartowała kolejna akcja na rzecz kobiet, którą Ona wspiera, więc wolnego czasu ma niewiele.

 
Zdjęcia z codziennego życia Pani Olgi możecie oglądać również na Instagramie. Profil: olgakozierowska – z dopiskiem „Women Power”. Oczywiście 🙂

 
LEMINGRAD MOM: – Najnowsza akcja, w jakiej bierze Pani udział, ma na celu pomóc kobietom powrócić na rynek pracy po dłuższej przerwie: www.sukcestoja.pl. Do kogo chcecie dotrzeć najbardziej? Czy chodzi o kobiety, które kończą urlopy macierzyńskie czy może takie, które pozostawały z różnych względów na bezrobociu?

 
OLGA KOZIEROWSKA: – Chcemy dotrzeć do wszystkich kobiet, które z jakichkolwiek powodów nie były aktywne zawodowo, a chcą na rynek pracy powrócić. Dodatkowo, swoje wsparcie oferujemy tym, które myślą o założeniu działalności gospodarczej, co może być dobrym rozwiązaniem np. dla przedsiębiorczej młodej mamy.
Wsparcie oferujemy w dwóch formach: pierwsza to bezpłatne warsztaty i doradztwo. Druga to portal wiedzy, gdzie panie znajdą video-wykłady prowadzone przez znanych ekspertów, mikroszkolenia online, pigułki wiedzy, ćwiczenia, praktyczne porady i mnóstwo inspiracji.

 
Jakie są najczęstsze lęki kobiet powracających do życia zawodowego po przerwie? Sama pamiętam swoje obawy, kiedy urodziłam dziecko: czy w mojej pracy ktoś będzie na mnie czekał, jak uda mi się połączyć pracę z opieką nad dzieckiem itp. Czego jeszcze boją się Polki?

 
Nasz lęk rodzi się z niepewności związanej po pierwsze z tym, co wydarzyło się podczas naszej nieobecności w miejscu pracy. Jakie zmiany wprowadzono, co zmieniło się w branży, czego nie wiemy, a powinnyśmy wiedzieć, oraz czy będzie dla nas nadal miejsce? Po drugie: potęguje go niskie poczucie własnej wartości, które jest częstym „wrogiem” świeżo upieczonej mamy. W sytuacji, gdy lęk zaczyna nam bardzo doskwierać, warto nieco powstrzymać emocje i odpowiedzieć sobie na pytanie: czego tak naprawdę się boimy? Czy przypadkiem wszystko nie dzieje się na poziomie naszej wyobraźni? Czy boimy się bo mamy się czego bać, bo świadczą o tym konkretne fakty? Czy boimy się tylko naszych negatywnych scenariuszy, z których, jak pokazują badania, tylko 1% ma szansę się zrealizować?

 
Czy my, Polki, potrafimy się wspierać? Jakie jest Pani wrażenie, po tylu latach pracy na rzecz promocji kobiet w życiu społecznym i ekonomicznym.

 
Umiemy, gdy mamy wspólny cel społeczny, misję. Umiemy, kiedy działamy w biznesie, w różnych firmach, budujemy sieci networkingu lub wspieramy się emocjonalnie, np. pomagamy porzuconej przez męża, zwolnionej z pracy koleżance. Gorzej, gdy pojawia się element bezpośredniej konkurencji, a co za tym idzie rośnie poczucie zagrożenia. Choć może być ono wyłącznie wynikiem naszych przekonań i niskiej samooceny, a nie faktów, to i tak potrafimy podjąć walkę. Niestety rzadko z otwartą przyłbicą. Na ogół taka walka nie jest walką fair.

 

o-kozierowska

 

 

Niedawno główny programista PLL LOT brał udział w konferencji Amazona w Warszawie. Wyszedł na scenę i „zabłysnął” słowami: „Witam Państwa, bo widzę, że pomimo, że jest to konferencja techniczna, to są tutaj kobiety”. Bywa Pani świadkiem tego typu stereotypów, pokutujących wciąż w polskim biznesie czy nauce?

 
Oczywiście. Myślę jednak, że wspomniany człowiek z PLL LOT, tak naprawdę, chciał dobrze, tylko mu nie wyszło 😉

Takich sytuacji doświadczam wiele. Nawet podczas gali naszego konkursu Bizneswoman Roku, która odbywa się już od 7 lat, panom zdarza się powiedzieć coś, co nie jest do końca w dobrym tonie dziś, ale było jeszcze niedawno. Panów proponowałabym jednak zostawić, a skupić się na nas samych. Bo nam zdarza się bardzo często podtrzymywać stereotypy i słowem i działaniami. Z jednej strony walczymy o partnerstwo w związku, z drugiej ukochanemu synkowi wszystko podstawiamy pod nos. Jak koleżanka robi karierę i dużo wyjeżdża, mówimy w towarzystwie, że zostawia dzieci same, z politowaniem kiwając głową. Atakujemy masowo osoby publiczne, bo wracają z macierzyńskiego po 2 miesiącach a nie po pół roku. Do płaczącego synka, mówimy „nie bądź babą, baby płaczą”. Widząc na drodze samochód niepewnie się poruszający, kwitujemy to stwierdzeniem „baba za kierownicą”. W środowisku biznesowym mówimy, że wolimy pracować z mężczyznami, bo są mniej emocjonalni i łatwiej się z nimi dogadać. Na biznesowym spotkaniu w towarzystwie kobiety i mężczyzny, jego określamy jako profesjonalnego, bo był bardzo wymagający. Wymagającą kobietę zaś nazywamy… no jak? Pozostawię to Waszej wyobraźni.
Posłuchajmy zatem najpierw siebie, a potem wymagajmy nowego podejścia od innych.

 

 

Prywatnie jest Pani mamą trójki dzieci. Tak po babsku: jak Pani to robi, że godzi wychowywanie takiej gromadki z byciem dziennikarką, bizneswoman, działaczką społeczną? Czy to bardziej kwestia naszej własnej organizacji czy jednak niezbędna jest pomoc osób z rodziny, partnera?

 
Bez dobrej organizacji i planu się nie da. Nie da się też bez zaangażowania innych. Mnie i mojego męża ad hoc wspierają dziadkowie, którzy z racji tego, że są aktywni zawodowo, angażują się tylko w wybranych obszarach. Wspiera nas też opiekunka, która zajmowała się naszymi bliźniakami od ich 1. roku życia.
W naszym przypadku najtrudniejsza jest tzw. logistyka. Czyli odwożenie, odbieranie dzieci ze szkoły, przedszkola, lub wożenie na zajęcia dodatkowe, czekanie, odwożenie do domu. To trzeba dobrze z góry zaplanować i zgrać z naszymi kalendarzami zawodowymi. Wieczory też nie należą do idyllicznych. Trudno jest o wypoczynek w towarzystwie setek pytań, gwaru, zażegnywaniu dziecięcych konfliktów, pomaganiu w odrabianiu lekcji, wydawaniu posiłków, negocjowaniu godziny pójścia spać, opowiadaniu bajek na dobranoc. Traktujemy to jednak jako pewien etap w życiu. W kreowaniu odpowiedniego nastawiania, pomogła mi usłyszana kiedyś maksyma:

 

„Traktuj dzieci jak hobby, a będzie ci łatwiej, milej i radośniej”.

 
Zwróć jednak uwagę w jaki sposób zadałaś to pytanie. Kobieta jest w nim jedyną odpowiedzialną za wychowanie dzieci częścią rodziny. Zatem, jeżeli chce od życia czegoś więcej, to musi to sobie zorganizować, poprosić o pomoc partnera, ewentualnie innych. Czy nie pokazuje to, jak głęboko w nas samych tkwi przekonanie, że to tylko i wyłącznie nasza rola? Bo przecież, jeżeli miałybyśmy być w 100% sprawiedliwe, to taka sama odpowiedzialność za wychowanie i zajęcie się dziećmi, w momencie gdy obie strony pracują, powinna spoczywać na matce i ojcu. Zgodzę się oczywiście, że to rzadkość. Chciałabym jednak pozostawić tę kwestię naszej refleksji…

 
Czy zauważa Pani jakieś pomysły na to, jak można by ułatwić życie Polkom, które chcą pracować i wychowywać dzieci? Swego czasu Jacek Żakowski napisał w „Polityce”, że kolosalnym ułatwieniem dla nas wszystkich, rodziców, byłoby choćby to, aby szkoły organizowały opiekę nad dziećmi do godz.18:00. Co Pani sądzi o tego typu propozycjach systemowych?

 
Osobom pracującym na etacie, z pewnością by to pomogło. Tak samo jak zwiększona ilość żłobków i przedszkoli. Przedszkola tzw. przy-zakładowe też są dobrym rozwiązaniem. Niektóre korporacje wprowadzają ciekawe programy wsparcia dla pracujących rodziców, ale tego wciąż jest mało.
Myślę, że oprócz systemowych rozwiązań przydałoby się edukować społeczeństwo. Pokazać, że rola kobiety się zmieniła, że ma ona równe prawa i nie urodziła się tylko po to, by urodzić, wychować dzieci. Tu ważna jest narracja płynąca od polityków i kościoła, a następnie powtarzana przez media. To buduje przekonania „Kowalskiego” i „Kowalskiej”. Wzmacnia lub osłabia stereotypy.
Żyjąc w dużym mieście mamy poczucie, że świat się bardzo zmienił, ale wystarczy wyjechać na przedmieścia i przekonamy się, że nadal sytuacja jest dla kobiet bardzo trudna.

 
Czy ma Pani jeszcze czas na grę na skrzypcach?
Tylko od święta 🙂

 
Chcesz przeczytać o innowacyjnej firmie stworzonej przez Polkę i wypróbować za darmo jej aplikację do ćwiczeń w domu? Czytaj post Ćwicz gdzie chcesz – z Fitnoteq

Komentarze

Navigate