Wywiad ze mną w Follower.pl

Moje blogowanie zauważył portal branżowy Follower.pl, który opisuje środowisko polskiego internetu. Poniżej zamieszczam część rozmowy, jaką przeprowadziła ze mną Ola Kozicka:

 

FOLLOWER: Czy nazwa Twojego bloga to oznaka, że nie odbierasz negatywnie określania mieszkańców Miasteczka Wilanów „lemingami”?

Lemingrad Mom: Pomysł na nazwę wypłynął właśnie z tego, że to określenie nie do końca mi się podobało. Uważam, że jest pejoratywne i dość złośliwe. „Leming” to miał być ktoś, kto żyje raczej bezrefleksyjnie, zajmuje się tylko sobą i zarabianiem pieniędzy. Nie interesuje go sytuacja w kraju i życie społeczne. Tymczasem tutaj mieszka dużo osób bardzo zaangażowanych społecznie. Są fantastyczne inicjatywy sąsiedzkie, jest fundacja Nasze Miasteczko, są ludzie, którzy angażują się w ekologię, dbanie o przestrzeń publiczną. Działa budżet partycypacyjny, mieszkańcy mają pomysły, chcą coś robić razem: od sadzenia kwiatów, po akcje sprzątania dzielnicy. Do tego oczywiście chodzą na wybory – to nie jest tak, że mamy jakąś rażąco niską frekwencję, która odbiegałaby od reszty kraju. Innymi słowy: to nie jest tak, że „leming” nie interesuje się niczym więcej poza zarabianiem kasy, spłacaniem swoich kredytów na mieszkanie i tyle. Nazwa mojego bloga powstała więc trochę w kontrze do tego stereotypu. Nawiasem mówiąc, dzięki niej na Instagramie obserwuje mnie sporo… Rosjanek, bo najwyraźniej biorą „Lemingrad” za rosyjskie miasto 🙂

 

FOLLOWER: W stereotyp bycia lemingiem z Wilanowa jest wpisane też bycie singlem, tymczasem…

LM: …tymczasem jest to totalnie „dzieciowa” dzielnica, tak. Tutaj, kiedy idzie się ulicą (zwłaszcza w ciepłe dni), to praktycznie każda mijana osoba, albo prowadzi dziecko, albo pcha wózek, albo „niesie” brzuszek ciążowy. Chyba jest tu wyższa niż w skali kraju dzietność, co widać też po lokalach, które się otwierają w dzielnicy. Jest w nich coraz więcej miejsc dla dzieci. Tak naprawdę właśnie maluchy tu rządzą.

FOLLOWER: Co bloger lokalny daje swojej społeczności?

LM: Oczywiście blogi mogą być bardziej subiektywne niż inne media. Ukończyłam Instytut Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, wiele lat przepracowałam w mediach tradycyjnych: najpierw w Polskim Radiu, potem w TVN. Dziennikarzy uczy się obiektywizmu, żeby – zwłaszcza w dziennikarstwie newsowym – nie uzewnętrzniali swoich poglądów. A bloger, jak najbardziej, ma do tego prawo. Blogi stały się tak popularne, bo ludzie poszukują nie tylko informacji, ale też opinii. Ja, jako mama, mogę opisywać nie tylko różne miejsca przydatne rodzicom, ale też swoje wrażenia z nich. Interesuję się swoją dzielnicą i jej rozwojem. Zaangażowałam się więc w dyskusję, burzliwą swojego czasu, na temat kształtu planowanej Galerii Wilanów. Mam o tym na blogu wpis, który był dość popularny, w którym emocjonalnie, opisałam swój punkt widzenia – nie dziennikarki relacjonującej jakiś konflikt, tylko osoby prywatnej – która tutaj mieszka. To jest siła blogów: emocje.

(….)

Chcesz przeczytać dalej? Wejdź na stronę www.follower.pl

Czytaj również mój post na blogu pt. Lemingrad dla początkujących – zachęcam do komentowania!

Komentarze

Navigate